22.10.2019

PANDORA IV

Czyli pączek narodowy a sprawa polska


 

Właśnie zakończyła się kolejna edycja pożerania pączków przez dzielnych funkcjonariuszy policji pod nazwą Pandora IV. Przypomnijmy, że międzynarodowa akcja o tej nazwie ma na celu zorganizowane działania służb państwowych w celu odzyskiwania dzieł sztuki i przedmiotów zabytkowych, pozyskanych na drodze przestępstwa, a w szczególności przeciwdziałanie nielegalnemu obrotowi zabytkami na rynku międzynarodowym. Służby z całej Europy chwalą się swoimi wynikami, których w Polsce można jedynie pozazdrościć.

Nasi pączkożercy, ograniczając się do kopiowania zdjęć znajdek z portali internetowych i serwisów społecznościowych, postanowili pójść na skróty, bo nie o łapanie prawdziwych przestępców przecież chodzi.

Kto widział ich, gdy niszczono w Rudzie Śląskiej zabytkowe bunkry? Gdzie są gdy w zachodniej Polsce niszczeją zabytkowe pałace? Gdzie byli gdy wywożono z Polski Panterę i inne pojazdy z okresu II wojny światowej? Gdzie są, gdy alarmujemy o skandalicznie prowadzonych komercyjnych badaniach archeologicznych, skąd tysiące zabytków wywożonych jest z ziemią na wysypiska?

Brak systemu ochrony zabytków, skandalicznie niejasne prawo oraz sposób wynagradzania policjantów za wyniki bez wyników, zachęcają tylko do takiego nieróbstwa. Jeżeli nie wiadomo co jest zabytkiem, a może nim być wszystko, to po co ruszać tyłek sprzed monitora?

Podczas gdy policja w Grecji odzyskuje kolekcję naczyń sprzed naszej ery, w innym kraju fragmenty starożytnych grobowców lub dzieła sztuki z XVII czy XVIII wieku, w Polsce nasi dzielni pączkożercy pokazują na swojej stronie kulki szrapnelowe, złote monety rodem z Indii – których „profesjonaliści” nie potrafią odróżnić od monet celtyckich, ołowiane plomby od worków na zboże, stolik oraz kilka szczątków fibul, jakich dziesiątki tysięcy zalega na naszych polach.

Jest garść denarów rzymskich wycieruchów, które można kupić za grosze w niemal każdym sklepie numizmatycznym na świecie oraz puste skorupy pocisków artyleryjskich, które przy wcześniejszym przeszukaniu policja pozostawiła u kolekcjonera jako bezpieczne. Z braku wyników przypomniano sobie o nich i spektakularnie przejęto. Było by śmiesznie, gdyby nie było strasznie!

Co to za kraj, gdzie można wtargnąć komuś do domu i zabrać zdjęcie babci, bo widnieje na nim data 1943 rok, a policjant usłyszał, że wszystko co przedwojenne to zabytek ? Co to za kraj, w którym niedouczony funkcjonariusz policji mówi, że wszystko co leży w ziemi jest własnością państwa jakby nie czytał ustawy o rzeczach znalezionych? Odnotowaliśmy rewizje u osób posiadających nawet zezwolenia na poszukiwania zabytków od Wojewódzkich Konserwatorów Zabytków!

Odnoszę wrażenie, że nie żyjemy w kraju demokratycznym, a republice leniwych pączkożerców! W linkach prezentujemy zdobycze naszych policjantów na tle ich kolegów z Europy. Niestety nie możemy wśród nich odnaleźć sprzedanego w Niemczech na aukcji orła ze sztandaru Podhalańczyków, o której alarmowało środowisko miłośników historii, detektorystów oraz kombatantów!

Gdyby środki przeznaczone na Pandorę przekazać na nagrody za znaleziska to jesteśmy pewni, że policja znalazła by czas na zajęcie się prawdziwymi przestępcami a nie szukała ich wśród pasjonatów.

Wyślemy zapytanie do Komendy Głównej Policji o koszt narodowego pożerania pączków pod nazwą Pandora IV. Ciekawe ile ta ściema nas kosztowała.

www.europol.europa.eu

MIĘDZYNARODOWA OPERACJA PANDORA W POLICJI