Interpelacja 8427 czyli o tym, jak strzelić sobie w kolano

 

Taki numer ma interpelacja poselska poseł na Sejm RP Joanny Senyszyn zawierający szereg pytań do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Pani poseł zapytuje w imieniu prezesa Stowarzyszenia Naukowego Archeologów Polskich dr hab. Andrzeja Michałowskiego o charakter prowadzonych działań, w związku pracami nad nową ustawą o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami. Przypomnę, że prace te prowadzone są od dwóch lat a zapoczątkował je Polski Związek Eksploratorów w 2018 roku kierując pismo do MKiDN w sprawie rozpoczęcia rozmów na temat unormowania sytuacji prawnej poszukiwaczy i włączenia ich w system ochrony zabytków w Polsce. Ministerstwo pozytywnie zareagowało na nasz apel i w maju 2018 zaprosiło przedstawicieli środowiska poszukiwaczy na spotkanie inaugurujące rozpoczęcie prac nad nowymi przepisami, które trwają do dzisiaj.
Wracając do interpelacji pani poseł Joanny Senyszyn możemy przeczytać w niej, że:

Proponowane zmiany mają doprowadzić do liberalizacji znowelizowanej 1 stycznia 2018 r. ustawy w zakresie art. 109c: „Kto bez pozwolenia albo wbrew warunkom pozwolenia poszukuje ukrytych lub porzuconych zabytków, w tym przy użyciu wszelkiego rodzaju urządzeń elektronicznych i technicznych oraz sprzętu do nurkowania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2” oraz do stworzenia elektronicznej platformy, na której każdy amator poszukiwania skarbów może zgłosić swoje zamiary prowadzenia wykopalisk. Powiadomienie odpowiedniego urzędu konserwatorskiego ma mieć tryb zgłoszenia, a brak odpowiedzi w określonym terminie będzie oznaczać automatyczną zgodę. Taka zmiana byłaby bardzo groźna, jeśli chodzi o ochronę zabytków, a jej pośrednie skutki są trudne do przewidzenia.

Dotąd tak niemądre pismo czytałem tylko, gdy wypuściła je pewna grupa z kręgów poszukiwawczych. To tam mylono Zespół Parlamentarny z Komisją Parlamentarną i wezwania z zaproszeniami. Trochę się oburzałem w obawie przed ośmieszaniem środowiska, ale jak widać zupełnie niepotrzebnie. Nasi oponenci ze SNAP-u z tytułami naukowymi przed nazwiskiem jak widać robią jednak podobne błędy
Po pierwsze nie ma mowy o żadnej liberalizacji prawa, a chodzi o jego uporządkowanie.
Wspomniany art. 109 c jest absolutnie niekonstytucyjny i został wprowadzony w ramach ustawy o deregulacji zawodów z czym zupełnie nie ma nic wspólnego. Tak restrykcyjny zapis w sytuacji, gdy nikt nie jest w stanie jednoznacznie określić, czym jest zabytek, a co nim nie jest stoi w sprzeczności zasadami państwa prawa. Wielokrotnie pokazywałem łyżkę aluminiową z epoki Gierka, która została uznana za zabytek i pisałem również o meblach rekwirowanych z domu poszukiwacza, bo uznano, że są sprzed wojny czyli zabytkowe.
Sama ustawa o ochronie zabytków zakłada intencjonalność takiego działania, a wykrywacza intencji jeszcze nikt nie wynalazł. Nawet pan doktor habilitowany ze SNAPu!
W państwie prawa nie ma miejsca na przepisy z tak bardzo posuniętą uznaniowością, a pozwalające obywatela zamknąć na dwa lata w więzieniu.
W tym miejscu pozwolę sobie poinformować pana prezesa SNAPu, że w ramach uchwalonego przez Sejm Rzeczpospolitej Polskiej pakietu ustaw antykryzysowych uproszczono niektóre procedury w ramach postępowania administracyjnego. Zatem nie bardzo wiem, na jakiej zasadzie przepisy ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami miałyby w tym zakresie się różnić?

W dalszej części interpelacji zadanych jest szereg pytań o treści:

1. Jak w proponowanych zmianach ustawy rozwiązana zostanie kwestia własności odkrytych zabytków? Kto będzie właścicielem tych przedmiotów?
2. W jaki sposób MKiDN zamierza kontrolować liczbę i jakość wydobywanych zabytków oraz sposób dalszego z nimi postępowania? Chodzi przede wszystkim o kwestie odpowiedniej konserwacji, dokumentacji oraz ewentualnej ekspozycji cennych zabytków.
3. Jakie działania będą podjęte, aby liberalizacja ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami, która doprowadzi do masowego wydobywania z ziemi zabytków, nie przyczyniła się do powiększenia skali już istniejącego w naszym kraju nielegalnego handlu zabytkami, a zwłaszcza do ich masowego wywozu za granicę?
4. Prowadzenie poszukiwań i wydobywanie zabytków z ziemi bez należytego nadzoru archeologów lub służb konserwatorskich może doprowadzić do bezpowrotnego zniszczenia stanowisk archeologicznych – zarówno już znanych, jak i tych, o których istnieniu jeszcze nie wiemy. Jakie przepisy i działania będą zabezpieczać ochronę stanowisk archeologicznych?

Pytanie pierwsze pominę, bo jest uzasadnione i dość logiczne, ale zatrzymam się na chwilę przy kolejnym. Nie bardzo wiem co autor ma na myśli pytając o kontrolowanie jakości wydobywanych zabytków? Dotąd myślałem, że kontrola jakości związana raczej jest z procesem produkcji. W pewnym sensie mogę zrozumieć jedynie celowość zastosowanej tu terminologii, gdyż członkowie SNAPu prowadzący badania archeologiczne inwestycyjne robią je na skalę przemysłową.

Trzeci punkt to już prawdziwy majstersztyk z dziedziny pytania z tezą. Bardziej ubawiła mnie tylko chęć "zdejmowania odium odpowiedzialności z policji" zaserwowana przez jednego działacza ze środowiska poszukiwaczy. Wracając do tematu to skąd pan doktor habilitowany Andrzej Michałowski wie jakie skutki przyniosą proponowane zmiany skoro się z nimi nie zapoznał i nie ma zielonego pojęcia, jaki kształt będzie miała nowa ustawa? Wreszcie skąd teza o masowym wywozie zabytków poza granice kraju przez poszukiwaczy?
Sławna akcja „Pandora” z milionowymi na nią nakładami nie potwierdza tej oczywistej bzdury. Tysiące funkcjonariuszy Policji, Straży Granicznej, Kontroli Celno-Skarbowej, Urzędu Celnego oraz służb ochrony zabytków zarejestrowali kilka przypadków wywozu zabytków poza granicę kraju i nie miało to związku z nielegalnym wydobywaniem zabytków! W większości przypadków był to przemyt z krajów na wschód od Polski, a ujawniony handel za pośrednictwem portali internetowych dotyczył najczęściej złomu z okresu wojen światowych co trudno nazwać zabytkami.

Ostatni punkt omawianej interpelacji to klasyczny przykład stereotypowego i zabetonowanego sposobu myślenia reprezentowanego przez wielokrotnie wymieniane tu stowarzyszenie.
Skąd pomysł, że poszukiwacze w wyniku zmiany przepisów będą niszczyć znane lub nieznane stanowiska archeologiczne? Zanim zaostrzono bezmyślnie przepisy poszukiwacze bardzo często zgłaszali odkryte przez siebie zabytki i zabytki archeologiczne. Dzięki takim zgłoszeniom odkryto dla świata nauki wiele cennych stanowisk archeologicznych. Powstało w wyniku tych działań wiele publikacji. Większość znalezisk, które zgłaszają poszukiwacze to przeważnie znaleziska luźne niepochodzące ze stanowisk archeologicznych, czyli takie, na które archeolog nie ma szans natrafić.
Znaleziska te również niosą cenne informacje. Wiele obszarów w Polsce nie ma statusu stanowisk archeologicznych i na takich terenach prowadzone są bez żadnej kontroli prace ziemne lub budowlane. Nikt nie robi z tego problemu do czasu, aż nie pojawi się w takim miejscu detektorystą. Wtedy zaczyna się krzyk o rabowaniu zabytków archeologicznych. Przecież jest to nielogiczne.
Nielogiczne, ale nie pozbawione sensu. Tego ukrytego, za którym kryją się pieniądze i o to tak naprawdę chodzi grupie, którą nazywamy archeobiznesem, a którą reprezentuje SNAP. Tajemnicą poliszynela w środowisku archeologicznym jest fakt kwalifikowania każdego śmiecia z inwestycji jako zabytku. W ten sposób wyłudzane są miliony z budżetu państwa, jak i od prywatnych inwestorów.
To jest prawdziwy powód batalii SNAPu przeciwko pasjonatom historii, jakimi są poszukiwacze. Archeobiznes celowo wszystkich użytkowników detektorów metali wrzuca do jednego worka z przestępcami. Wiedzą, że oddzielenie pasjonatów od rabusi spowoduje naturalną weryfikację definicji zabytku, a co za tym idzie nie będzie już tak łatwo łupić państwowej i prywatnej kasy. Poszukiwacze to dla tego środowiska kozioł ofiarny i najzwyklejsza zasłona dymna dla odwrócenia uwagi od opisanego przeze mnie procederu.

Na zakończenie podzielę się taką refleksją:
Czy Stowarzyszenie Naukowe Archeologów Polskich z dr. hab. Andrzejem Michałowskim na czele ma pana Wiceprezesa Rady Ministrów, Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego Piotra Glińskiego, Generalnego Konserwatora Zabytków panią dr hab. prof. Magdalenę Gawin oraz Dyrektora Departamentu Ochrony Zabytków panią dr. hab. Katarzynę Zalasińską za nieświadomych szkodników, którzy mają na celu zniszczenie dziedzictwa kulturowego i narodowego w Polsce?
Czasami warto pomyśleć, zanim się coś głupiego napisze, a na podstawie własnego doświadczenia podpowiem, że zwykła rozmowa przez telefon może rozwiać wszelakie wątpliwości i obawy.
Teraz drogi SNAPie pozostaje tylko cytat z Wesela Stanisława Wyspiańskiego. Gratuluję samozaorania.

Jacek Wielgus z PZE

 

link do interpelacji nr 8427 do ministra kultury i dziedzictwa narodowego

www.sejm.gov.pl