V kolumna

Zajęci pracą nie mieliśmy czasu na podsumowanie kilku wydarzeń z ostatniego tygodnia, a mowa tu o kilku spotkaniach w sprawie poszukiwaczy, które odbyły się w ostatnim czasie. Zacznę od konsultacji zespołu konsultacyjnego działającego przy Departamencie Ochrony Zabytków przy MKiDN. Skład zespołu znacie z poprzednich komunikatów, tu jedynie wspomnę, że w dwóch ostatnich spotkaniach zabrakło przedstawicieli Reduty. Widocznie nie mieli nic do wniesienia w omawianych tematach. Spotkania, choć bez udziału przedstawicieli ministerstwa miały na celu wypracowanie stanowiska środowiska poszukiwaczy w kwestiach najważniejszych, czyli praw własności do odnajdywanych przedmiotów, zasad, na jakich urzędy przejmowałyby zabytki od poszukiwaczy, kształtowania stref, na które pozwolenia nie byłyby wymagane i najważniejszych kwestii, czyli sposobu określania zabytkowości przedmiotu, aby była jak najmniej uznaniowa. Poruszyliśmy temat nagród oraz ewentualnych sankcji za złamanie przepisów nowej ustawy. Zajęliśmy się również problemem, jakim jest uznaniowość w postępowaniach karnych dotyczących prywatnych kolekcji, czyli łamania praw obywatelskich. Zebrany podczas spotkań zbiór wniosków i propozycji mamy przedstawić w formie pisemnej do DOZ tak, by na kolejnym spotkaniu wypracować wspólne stanowisko.
16 lipca br. odbyło się również spotkanie w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów z udziałem przedstawicieli Polskiego Związku Eksploratorów i Stowarzyszenia Polskich Muzealników Prywatnych. Tematem spotkania było omówienie postępu prac nad wprowadzeniem nowych przepisów, problemami obu środowisk w aspekcie wieloletnich zaniedbań państwa w sprawach nurtujących oba środowiska. Przedłożyliśmy również problemy poszukiwaczy i kolekcjonerów związane z przepisami wykraczającymi poza kompetencje Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, czyli ustawy o rzeczach znalezionych oraz ustawy o broni i amunicji, gdyż proponowane przez nas zmiany powinny również dotyczyć tych regulacji prawnych.

To były dobre wiadomości, a teraz te niepokojące, których też jest kilka.
Zintensyfikowanie prac nad nowymi przepisami regulującymi kwestie poszukiwań w Polsce, uaktywniły kontestatorów tych działań, czyli środowiska, których interesy zostały naruszone, oraz wprowadzonych w błąd przedstawicieli środowiska naukowego, czym nie jesteśmy zaskoczeni.
Do kancelarii Sejmu wpłynęło szereg interpelacji poselskich w tej sprawie. Niestety do działań torpedujących nasz wysiłek, przyłączyły się również osoby z samego środowiska poszukiwaczy, które wspierają te ataki. Taka V kolumna. Są to najczęściej osoby, które dla środowiska poszukiwaczy do tej pory same nie zrobiły nic i tylko kontestują działania tych, którzy postanowili coś dobrego dla wspólnej sprawy zrobić. Wydaje się nieprzypadkowym, że właśnie teraz uaktywnili się hejterzy, często niewystępujący zwykle pod swoim imieniem i nazwiskiem, jakby się wstydziły. Zapewne jest czego. Zarzuca się nam działania wrogie środowisku, wymyślając co raz różnorakie teorie, które w oczach środowiska mają nas zdyskredytować. Są to zwykle bzdury wyssane z palca na poziomie teorii płaskoziemców, którzy jak dotąd nie przedstawili żadnego racjonalnego dowodu na poparcie swoich tez.
Działania PZE od samego początku są transparentne. Publikujemy każdy dokument, który dotyczy konsultacji w MKiDN w sprawach poszukiwaczy. Rozliczenia finansowe związku są przejrzyste i dostępne. Przez ponad dwa lata każdy zainteresowany mógł się z nimi zapoznać. Co innego jednak realnie działać, a co innego bić pianę na facebooku. Nasi krytycy do tej pory nie pokazali niczego, co mogłoby pchnąć sprawy poszukiwaczy do przodu. Nie pomogli żadnemu poszukiwaczowi i nie załatwili żadnej sprawy urzędowej. Swoim zachowaniem dają za to argumenty przeciwnikom zmian. W swojej głupocie nie zauważyli, że dołączyli do działań SNAPu, czy policji. Zarzucając nam kolaborację, zapominają o tym, że to PZE ma spór sądowy z NID, a sam miałem sześć kontroli różnych instytucji państwowych, spowodowanych donosami. Może nawet nadesłanymi przez właśnie tych hejterów… Dzisiaj policja zawitała do domu Artura Troncika- Sapera, ale to nam zarzuca się kolaborację! Również Adam Brzoza- Odyn otrzymał dzisiaj telefon z policji o złożeniu na niego doniesienia przez jakiegoś usłużnego konfidenta, za to ,że zamieścił filmik, w którym jedzie samochodem i trzyma telefon w ręce. To są fakty, na które posiadamy dowody w przeciwieństwie do kontestatorów naszych działań, którzy jak wspomniałem, dla środowiska nie zrobili kompletnie nic.
Jesteśmy cierpliwi i zdeterminowani, aby sprawy, których się podjęliśmy doprowadzić do końca bez względu na szykany.
Potem przyjdzie czas rozliczeń...
Jacek Wielgus z PZE